oszustwo „na babcię”

Moja mama ma niezwykłe poczucie humoru i umie się śmiać z siebie samej.

Zawsze przed świętami dzwoni do mojego syna zaczynając od „mój kochany wnuczku” a potem życzy mu wiadomo, jak to babcia, wszystkich cudowności i jeszcze więcej pieniędzy. Pewnego razu mama skończyła „życzyć” i słyszy – dziękuję bardzo, ale ja nie jestem pani wnuczkiem a to jest telefon służbowy.

Mama niespeszona odparła – ale życzenia na pewno panu nie zaszkodzą!

 

Reklamy

już za chwilę

Dziś piekę i gotuję. I śpiewam. W takie zwykłe dni, gdy szykuję obiad bo po prostu trzeba coś zjeść, wystarcza radio. A kiedy przyrządzam potrawy dla więcej niż dwojga, przyprawiam je różnymi piosenkami. Czasem jest to „s nowa zamierła wsio do razcwieta”, innym razem „Okrutna, zła i podła” a dziś będę śpiewać wraz z góralami. Włączcie głośniki, ta pastorałka będzie chodzić za Wami aż do Świąt!.

do trzech razy sztuka

Za pierwszym razem była wielka niewiadoma. I od razu sukces, wyróżnienia od Onetu, i od razu hejt. Strasznie to przeżywałam. I się przejmowałam.

Za drugim razem też się przejmowałam ale na wszelki wypadek założyłam sobie nowy blog na blogspocie. Choć wszyscy mi prorokowali żałosny koniec, bo jeśli mi onet nie nabije statystyk to nikt nie będzie czytał, po prostu nikt!

Za trzecim razem. Haha. Miało nie być trzeciego razu. Ale kilka firm zapłaciło mi za linki. To mnie zobowiązuje. Szanuję cudze pieniądze. I jeszcze parę opowieści tu jest, które lubię. I komentarze – Wasze słowa, Wasze myśli.

Dlatego -zaczynamy od nowa!

coś takiego

Nie powinno mnie zdziwić ale mnie dziwi. Koniec blogów na tej platformie. Przeniosę się po świętach, teraz mi się zwyczajnie nie chce tym zajmować. Albo może kogoś przekupię/zaszantażuję/ubłagam i zrobi to za mnie. Jeszcze jest czas. Przeniosę się bo widzę, że choć nie ma tu nic nowego miesiącami to licznik wskazuje na setki odwiedzin, zaglądacie tu i do archiwum, odnajdujecie rzeczy, o których sama zapomniałam. Nie mogę wyrzucić kilku lat w których działo się naprawdę dużo.

Kiedy już będę gotowa, zaproszę Was do nowego miejsca. A na razie dziękuję i życzę czarującego dnia. U mnie jak co roku pan naprawia piec, kolejna niekończąca się historia nie do wiary a jednak prawdziwa.

rękodzieło od blogerki

Barbara  bloguje już 15 lat, to naprawdę imponujący staż. Znamy się od paru lat osobiście i spotykamy się z gronie blogowych znajomych na cyklicznych imprezach.

Na co dzień zajmuje się szyciem. Ale to nie jest zwyczajne szycie. To są przepiękne patchworki, kołderki dla dzieci pozszywane w opowieści, poduszki do przytulania, otulacze, pościele do łóżeczka i wiele innych rzeczy zrobionych z wielkim talentem, zaangażowaniem i sercem.

Kiedy nie miałam zbyt wielkiego funduszu prezentowego, kupiłam u Barbary spersonalizowaną kołderkę, którą obdarowane dziecko cieszy się do dziś. Dla mojej synowej zamówiłam węża – rodzaj długiej,okrągłej poduszki, którą podpiera się plecy i odciąża brzuch i nogę podczas ciąży. Wąż służy całej rodzince, bo nawet syn z rozbrajającą szczerością twierdzi, że lubi się nim podpierać. Dodam, że zamówione rzeczy docierały do nas błyskawicznie a mała Hania dostała gratis – podusię – przytulankę.

 

Do brzegu, bo dopiero teraz będzie najważniejsze. Tak się stało, że mąż Barbary miał wypadek. Ma złamany mostek i nie będzie mógł pracować w najbliższym czasie. Samochód, który jest ich narzędziem pracy, został rozbity i nadaje się na złom. Ludzie ci prowadzą działalność gospodarczą więc w ich wypadku to wszystko jest skomplikowane, nie wystarczy zanieść pracodawcy L4 i spokojnie się kurować. Trzeba z czegoś żyć i płacić składki i podatki.

Basia absolutnie nie prosi o żadną pomoc. To ja proszę – jeśli planujecie zakupy związane z wyposażeniem dziecięcego pokoju, jeśli zamierzacie kupić coś komuś na prezent –  to proszę, weźcie pod uwagę sklepik Barbary. Jeśli chcecie pomóc w inny sposób, to proszę, udostępnijcie adres jej sklepiku, niech się sprzedaje, niech dziewczyna szyje, niech wie, że w blogach siła.

Blog z „uszytkami”

Tu znajdziesz sklep Basi (klik). 

British International School of Cracow wyzyskuje pracowników.

British International School of Cracow

Firma ta wyzyskuje najniższych rangą pracowników – sprzątaczki i portierów.  Umowy o pracę są fikcyjne – pracownicy pracują przeważnie po 9 godzin mając w umowach ćwierć lub pół etatu. Za nadgodziny nie ma wynagrodzenia. Nie przeprowadza się szkoleń BHP. Wydawane są polecenia niezgodne z przepisami, zagrażające życiu i zdrowiu. British International School w Krakowie bazuje na umowach na zastępstwo.  Kiedy kończy się taka umowa, pracownik, który miał obiecaną  umowę o pracę, nie zostaje zatrudniony w firmie.  Nawet w wypadku gdy zastępowany pracownik zmarł, przeszedł na rentę czy zwolnił się.  Kończy się umowa na zastępstwo, kończy się praca. Zanim to nastąpi, pracownik przechodzi przez okres szykan, jest wyśmiewany, na jego temat krążą plotki i pomówienia.  W tym czasie przeprowadza się w tajemnicy przed nim rekrutację. Tak było w moim wypadku – kiedy podjęłam pracę, kierowniczka wraz z kadrową poleciły mi szukać kogoś „porządnego i uczciwego” wśród moich znajomych, ponieważ sprzątaczka z drugiego piętra jest niechlujna, źle wypełnia swoje obowiązki, śpi w pracy i za bardzo się stroi. W rzeczywistości pani ta miała siedem razy przedłużaną umowę na zastępstwo opiewającą na ¼ etatu, pracowała jak wszystkie sprzątaczki od 6;30 do 15;30 i w siódmym miesiącu pracy osoba, którą zastępowała, przeszła na rentę. Umowa z tą panią nie została przedłużona.  Wszelkie plotki dotyczące uwag związanych z jej pracą były kłamstwem.

British International School w Krakowie płaci najniższe uposażenie nie zapewniając odzieży roboczej ani obuwia. Kierowniczka zapewnia, że godziny nadliczbowe wypracowane w ciągu roku szkolnego będzie można odebrać w wakacje lub w ferie, jednak wtedy wychodzą wcześniej tylko faworyci .  Nadgodziny nie są ewidencjonowane i nikt za nie nie zapłaci.

Kierowniczka w rozmowie wstępnej informuje, że w firmie British International School w Krakowie nie choruje się i nie bierze urlopu w roku szkolnym. Pracownicy nie leczą się, przychodzą do pracy chorzy. Kiedy informują o zamiarze pójścia na zwolnienie lekarskie, kierowniczka szykanuje ich. Jedna z pracownic zmarła na raka (gdyby leczyła się wcześniej, być może mogłaby żyć), druga z powodu nowotworu przeszła na rentę.   Portier doznał w pracy zawału, inna sprzątaczka przychodziła do pracy ze złamaną ręką.

Podczas rozmowy wstępnej kierowniczka informuje, że British International School w Krakowie posiada gabinet lekarski i personel ma prawo do darmowych porad. W rzeczywistości  lekarz szkolny  jest raz w tygodniu przez kilka godzin, wydaje recepty ze 100% odpłatnością i nie wydaje L4.

Kierowniczka rekrutująca obiecuje wynagrodzenie za pracę dodatkową, na przykład sprzątanie innego piętra lub pracę w recepcji. To są obietnice bez pokrycia.

Umowy o pracę sporządzane są tak, aby pracownik nie mógł dochodzić swoich praw. Zawierają punkt „warunki umowy podlegają utajnieniu” i punkt ten dotyczy również nadgodzin.

Kierowniczka stara się przeprowadzać rekrutację wśród swoich znajomych a także poleca zatrudnionym osobom szukać wśród swoich znajomych uczciwych i odpowiedzialnych osób. Kłamie, intryguje, oczernia, sieje wśród pracowników plotki, posługuje się innymi pracownikami, sama nie wydaje konkretnych poleceń lub wydaje absurdalne zarządzenia, np. zakaz używania słuchawek podczas pracy, jednocześnie  zmusza pracowników do używania prywatnego telefonu w celach służbowych.

Firma British International School w Krakowie wyzyskuje pracowników.