skoro już wiesz, że bloguję

Nowa Czytelniczko!

W tym blogu znajdziesz wiele zabawnych, wzruszających, zmyślonych i prawdziwych opowieści. Kiedyś byłam inna. Iskrzyło. Nic nie było letnie, nic nie było nieważne. Zawzięcie broniłam się przed trollami, zażarcie broniłam prawdy,  aż zrozumiałam, że prawda obroni się sama.

Więcej się wygłupiałam, bardziej przejmowałam. Teraz częściej bywam smutna a mniej się przejmuję. Nie bałam się pisać i dalej się nie boję. Wiesz, niedawno poczułam z powrotem tę energię, ten zapał – gdy nikt nie chciał się narazić, ja zwyczajnie powiedziałam – nie boję się, nie o takich rzeczach pisałam. To prawda – bo co mi się może stać, gdy powiem komuś w oczy – nie godzę się na niegodziwość, tak się człowiekowi nie robi!

Nie kłócę się. Jeśli ktoś koniecznie chce mieć rację to niechże tkwi przy swoim. Tylko tyle, że ja przy nim nie będę tkwić. Pewnie potrzebna mu racja i przytakiwanie a nie moja obecność.

Ten blog jest dla mnie ważny bo to początek mojego pisania. Przeszedł dwa razy techniczny armagedon, dlatego jest jaki jest. Jeśli Cię to nie zrazi to zapraszam.

Dziś też Cię kocham.

 

 

za babciną spódnicą

babcia1 001Kochała nas wszystkie miłością absolutnie bezwarunkową i nic sobie nie robiła z maminych zakazów. Przytulała, poiła ciepłym mlekiem, budziła rano do szkoły i mówiła w drzwiach „niech ci Matuchna dopomoże do nauki”. Wiejska, prosta kobieta. Nikt mi nie dał tyle miłości. Biłam się o Nią z kuzynami bo nie mogłam zrozumieć, czego chcą od mojej babci skoro mieli swoją!  Oglądam rodzinne zdjęcia. Na bardzo niewielu jesteśmy z rodzicami. Ale za to wszystkie mamy zdjęcia z babcią, i z dziadkiem również. Coś to znaczy.

Nasza babcia i moje cztery siostry.  Stodoła, ścieżka do studni, za stodołą pole kapusty, obok tyczki z jaśkiem i zaraz dalej las na Brzance.  Babcia jest już tylko w naszych sercach, cztery śliczne siostry mają się całkiem dobrze a tego kawałka krajobrazu nie pamięta oprócz nas prawie nikt. babcia 001

pierwszy wpis w 2018

Odkryliśmy karton z bardzo starymi grami i nawet jedną z nich udało się uruchomić na starym pececie. Bo ja swojego laptopa dla takich  rzeczy nawet nie dam dotknąć, wiadomo. No i Krzysiek gra zawzięcie w arkanoid i klnie jak szewc. Dziwne to bo on zazwyczaj jest człowiekiem opanowanym i panuje nad językiem. To jest prosta gra zręcznościowa, nie trzeba przy niej prawie wcale myśleć. Przypomniało mi się, że dawno temu ja również w to grywałam, ale to było naprawdę dawno. I jeszcze lubiłam grywać na fliperach, było kilka takich gier które przeszłam od początku do końca. Miałam zdrowie i kondycję, a przede wszystkim zdolność do szybkiej regeneracji bo grało się w nocy.

I tak patrzę na tego Krzyśka który strzela i klnie i mówię – jak to dobrze że Łukasz ma córkę to przynajmniej nie będzie się martwił że dziewczyna grywa po nocach zamiast się uczyć.

– A jak będzie taka jak babcia?!

 

oszustwo „na babcię”

Moja mama ma niezwykłe poczucie humoru i umie się śmiać z siebie samej.

Zawsze przed świętami dzwoni do mojego syna zaczynając od „mój kochany wnuczku” a potem życzy mu wiadomo, jak to babcia, wszystkich cudowności i jeszcze więcej pieniędzy. Pewnego razu mama skończyła „życzyć” i słyszy – dziękuję bardzo, ale ja nie jestem pani wnuczkiem a to jest telefon służbowy.

Mama niespeszona odparła – ale życzenia na pewno panu nie zaszkodzą!