elektryfikacja

Mama stała przy sklepie trzymając na rękach malutką Marysię. Ja stałam obok niej, ściskając rączkę Ledy. Takie imię nadałam dwuletniej siostrze, którą musiałam się bezustannie opiekować. Mama miała Marysię a ja miałam Ledę. Starsze siostry uciekały z koleżankami albo zajęte były pracą w polu a ja byłam od kołysania i pilnowania małych.

Mama szła z nami od lekarza i przystanęła przy sklepie, pewnie żeby coś kupić dzieciom albo może mnie, zawsze byłam grzeczna i czasem coś dostawałam od Mamy, która bardzo często zabierała mnie z sobą, gdziekolwiek jechała.  Od sióstr dostawałam najczęściej stare ciuchy albo po łbie.

Prąd będą robić we wsi ale u was to chyba nie zrobią – zaczepiła nas gruba, czarnowłosa kobieta zwana Kolącą Różą.

– U nas nie zrobią? A to czemu  – zdziwiła się Mama.

– Nie zrobią, do takiej paryi to musieliby ciągnąć z dziesięć słupów, a poza tym to po co wam prąd, co sobie do niego włączycie? – zakpiła Koląca Róża.  Ja to już dawno mam kupioną pralkę, żelazko i nawet radio. Jak tylko zrobią to będę mieć wygodę!

A miej, co mnie to obchodzi – odparła Mama. Dzieciom będzie widniej czytać, ta mała już całymi dniami siedzi przy książce – pochwaliła się wskazując na mnie a ja urosłam z dumy co najmniej o kilka centymetrów.

Szłyśmy powoli pod górę bo Leda płakała, że ją bolą nogi a ja nie miałam sił jej nieść, byłam na to za mała. Mama niosła Marysię i jakieś zakupy i tak co kawałek siadałyśmy na brzegu i wspominałyśmy jak to było na Zachodzie. Mama tam mieszkała a ja byłam może ze dwa razy, ale pamiętam, że zachowałam się jak zdrajca rodziny mówiąc cioci Guście – ja tu chcę mieszkać! A dlaczego? Bo macie światło i wody nie trzeba nosić. Tylko małe dzieci potrafią być takie szczere. O Boże jak się wtedy wszyscy śmiali.

Mama, wychowana na Zachodzie doskonale wiedziała, jak prąd ułatwi nam życie i walczyła o podłączenie ze wszystkimi, nawet nie wiedząc, że nie musi, że to tylko głupie zawistne gadanie ludzkie.

– Jak trzeba będzie to same wykopiemy doły pod słupy! Kazik nie pomoże bo jest tylko na niedzielę – dodawała od razu.

Doły pod słupy prowadzące do gospodarstwa każdy musiał kopać sam a nasz domek był daleko od innych, dalej już tylko las.

Elektrykom wieś ma zapewnić obiad i nocleg, tam gdzie robią tam będą jeść  i spać!

Jeść im mogę dać ale spać to mogą jedynie w stodole – zasmuciła się Mama. Ja ich mogę przenocować – zadeklarowała się wesoła, uśmiechnięta gospodyni  z Ratówek.  U nas jest dwie izby a dzieci tylko dwoje więc elektrycy mogą w jednej izbie spać.

A do stodoły pójdą spać z dziewuchami od Maryśki – dodała   chuda ze złości żona Furmańcyka.

Jak człowiek jest grubszy to się częściej uśmiecha i jest zadowolony z życia, a chudy to ma zęby ze złości na wierzchu. Tak mówiła jedna pani z Koszar, ale ja nie wiem czy to prawda.

Aż wreszcie doły na słupy zostały wykopane, najwięcej u nas, bo końcówka i as. Do dziś nie wiem dlaczego ten as był taki ważny, może dlatego, że musiał mieć dwa doły.

Słupy stanęły ale przecież to nie wszystko, bo gdzie druty, gdzie światło w domu?

– Zobaczycie, od tego światła to się domy będą palić. A jak pioruny w to lubią walić!

– Zobaczycie jak przyjdzie płacić. Jeszcze będziecie się przepraszać z latarniami.

-Dziecka się pozabijają. Jak się dotknie do prądu to kaleka albo trup.

Mężczyźni siedzieli w izbie u babci i jedli zupę grochową. Dobrą, dziękowali i prosili o dokładkę. Śmiali się głośno mówiąc, że na przyszłe lato będzie we wsi więcej dzieci a potem już nie bo już nie będzie tak ciemno w domach.

Przymocowali do ścian metalowe rurki a koło drzwi w kuchni licznik. W każdym pomieszczeniu po jednym gniazdku i po jednej żarówce. Czarne pokrętła przy drzwiach. Dzieciom nie wolno dotykać! Oj, moje dzieci nie są głupie, co im mam bronić – Mama wzruszyła ramionami.

– Pierwsze co sobie kupię to elektryczną maszynkę, żebym w nocy nie musiała grzać mleka na tej spirytusowej. Potem pralkę, tak, pralka najpilniejsza.

– Motor, motor do maszyny do młocki, do rżnięcia drzewa, motor trzeba kupić – planował Dzadek.

– Mamo, a radio, a telewizor?

– A może kiedyś, za 10 lat Tata wam kupi, mnie nawet nie pytajcie o takie rzeczy.

– Ale po co wam telewizor, w tej paryi żadna antena nie złapie sygnału..

 

 

 

 

 

 

Reklamy

19 thoughts on “elektryfikacja

  1. popłakałam się ze śmiechu. Ale tak było. ciekawe, czemu ja nie pamiętam tych szczegółów hahaha . Ale przypominam sobie, że każda chciala potem spróbować przekręcić to pokrętło i zaświeci światło. no i to chyba był pierwsza dyskoteka w naszym domu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Mnie wciąż się zdarza czytanie z latarką, bo u nas prądowe awarie dość często występują.
    Dlatego też mamy lampę naftową.
    Ale życia bez prądu nie zaznałam.

    Polubienie

  3. Moj ojciec przez pare lat wlasnie przy elektryfikacji wsi pracowal–byl elektrykiem.Ale to bylo duzo wczesniej, jeszcze w latach 50-tych.

    Polubienie

  4. U mnie „światlo” założyli w 1968 roku – pamiętam to dokładnie łącznie z zapachem ebonitowych pokręteł, gniazdek 🙂 i ta jasność w domu, pierwsza choinka z lampkami :). Mąż mój „światło” miał od zawsze więc dla niego moje opowieści są jak z kosmosu. Miałam nie całe 7 lat a pamiętam ten „ruch ” we wsi z detalami, których moi Rodzice nie zapamiętali. Działo się 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. To się wydaje, że tak dawno to wszystko było a przecież jednocześnie niedawno….Inny a tam bliski świat dziecięcych wspomnień. Pięknym stylem napisałaś to opowiadanie, Klarko!:-)

    Polubienie

  6. Świetnie opisane!
    W mojej wsi prąd był chyba wcześniej, bo nic takiego nie pamiętam, a dom dziadków, w którym wtedy mieszkaliśmy też był daleko od centrum. W 1972 miałam 6 lat, to jestem tylko trochę młodsza.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Dorota

    Polubienie

  7. Pamiętam kiedy światło elektryczne zawitało u Dziadków, najpierw słupy, okablowanie, lampa z emaliowanym talerzem nad gołą żarówką. Przyszedł dzień kiedy już wszystko zostało popodłączane, byliśmy wszyscy w domu, wszedł majster i mówi – gospodarzu zapalcie, jest prąd;
    na to Dziadek – dom jest Matki, niech ona zapali. Babcia wytarła ( czyste przecież )ręce w fartuch,
    uroczyście podeszła do kontaktu i stało się ŚWIATŁO. Popłakałam się.

    Polubienie

  8. O takiej właśnie elektryfikacji czytałam w jednej z ulubionych książek mojego dzieciństwa : ” Rozalka Olaboga”

    Polubienie

  9. To późno tę waszą wieś zelektryfikowali.Pamiętam jak jeździłam w dzieciństwie do dziadków w kieleckie (przełom lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych to prądu jeszcze nie było. Siedziało się przy lampie naftowej i jako dziecku bardzo mi się to podobało bo było inaczej niż w mieście. Prąd założyli gdzieś w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych. Nie pamiętam dokładnie bo jak podrosłam i poszłam do szkoły to już nie chciałam tam jeździć bo więcej rozumiałam i przestało mi się podobać

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s